Poczucie humoru, szczypta sarkazmu i konkretna dawka optymizmu - oto ma recepta na zachowanie higieny ciała i umysłu!
Blog > Komentarze do wpisu

Nadopiekuńczy nie znaczy dobry

Krótka refleksja na temat współczesnego modelu wychowania - bezstresowego i nadopiekuńczego..

Na czym polega bezstresowe wychowanie? Unikanie stresu przez rodzica czy dziecko? A może wybór łatwej drogi? Dziecko nie może unikać stresujących sytuacji, bo inaczej nie nauczy się wychodzenia z życiowych opresji. Takie wychowanie jest w moim przekonaniu bezstresowe dla rodzica, który woli ominąć trudną kwestię niż się z nią zmierzyć, woli trzymać dziecko w złotej klatce..

Moi przyszli teściowie mają sześcioro dzieci – niezła ekipa o totalnie różnorodnych charakterach i temperamentach w wieku od 23 do 34 lat. Czworo z tej szóstki ma już swoje pociechy, a w miniony weekend miałam przyjemność (lubię dzieci) przebywać z całym najmłodszym pokoleniem i obserwować metody wychowawcze młodych rodziców. 

Przede wszystkim poraża mnie ich nadopiekuńczość. Gdy ja byłam dzieckiem, bawiłam się z rówieśnikami bez oddechu rodziców na plecach. Nauczyłam się jak walczyć o swoje, znosić potknięcia czy jak bawić się z innymi, by było miło. Podzielenie się zabawką, kłótnia albo zapodanie komuś kopniaka, nie stanowiły większego problemu dla rodzica, bo go po prostu przy tym nie było a jeśli już zobaczył u Ciebie siniaka, to traktował go jak kolejną porcję dziecięcych doświadczeń a nie powód by nosić Cię na rękach..

Dziś rodzice są wszędzie – na podwórku, w przedszkolu, w pokoju dziecka, a gdy jest z opiekunką lub z dziadkami – dzwonią do niego co kwadrans i pytają czy wszystko jest w porządku. Dziecko z jednej strony czuje dziwny obowiązek wobec rodziców i stara się być tym biednym, nieporadnym bobaskiem, nawet jeśli już ma dość wszędobylskiej ich obecności..

Wielu rodziców tłumaczy się niebezpiecznymi czasami. Oświadczam Wam, że wasze tłumaczenie jest głupie. Musicie rozróżnić rozdmuchiwanie przez media pojedynczych przypadków, które w statystkach stanowią naprawdę niewielki odsetek. W czasach PRL-u media nie miały takiego pola do popisu, poza tym nie można było nagłaśniać tego rodzaju spraw, aby nie budzić niepotrzebnego niepokoju społecznego i nie ośmieszać władzy, która przecież "świetnie" radziła sobie z przestępczością.. Kiedyś przestępcy także chodzili po ulicach i dopuszczali się strasznych czynów, ale po prostu tego nie nagłaśniano.

Rozumiem, że można niebezpiecznymi czasami wyrazić sprzeciw wobec samodzielnemu wychodzeniu dziecka na podwórko w stosunkowo młodym i naiwnym wieku, ale właśnie tak można je przygotować na trudne sytuacje.Jednak dużo rodziców trzyma dzieci pod kloszem a one nie mają zielonego pojęcia jak się zachować w trudnych chwilach - najczęściej są zaskoczone obrotem spraw i z płaczem biegną do rodzica na ratunek..

Każde dziecko musi zdobyć własne doświadczenie w dzieciństwie, aby żyło mu się lepiej w przyszłości. Nawet jeśli usłyszy od mamy, że ma nie wchodzić na drzewo, bo spadnie, ono musi poznać termin „spadanie” na własnych czterech literach, bo inaczej będzie budowało strach przed czymś nieznanym. Dzieci, którym brakuje doświadczeń, są nieporadne i nie potrafią ocenić ryzyka, nie znają odpowiedzialności, nie rozróżniają niebezpieczeństwa od frajdy a co najgorsze – nie potrafią współżyć z innymi dziećmi.

Na każdym kroku wychowywane są dzieci egoistyczne, samolubne, które mają wszystko, czego zapragną i nie potrafią się tym podzielić z innymi. Kiedy słyszę z ust rodzica – „Twój kolega ma swoją łopatkę a Ty baw się swoją” zamiast „Może pożyczysz swoją zabawkę koledze albo pobawicie się razem” to ręce mi opadają. Podwórkowy plac zabaw pełen jest odizolowanych od siebie światów a każda rodzinka oddzielnie bawi się ze swoim dzieckiem.

Kiedyś rodzice siedzieli na ławce z boku i kątem oka obserwowali zabawę maluchów, które samodzielnie sobie radziły i musiały włożyć trochę wysiłku i intelektu w budowanie relacji z rówieśnikami. Dziś wystarczy krzywe spojrzenie innego malucha, aby rodzić z wielką pompą zabrał swoje dziecko do kolejnej piaskownicy budując w nim przekonanie, że inne dzieci stanowią wrogi świat a rodzic zawsze przybiegnie z odsieczą, gdy tylko dziecko zakwili (nawet jeśli płacz będzie aktem pogardy dla innego dziecka, atakiem zazdrości, chytrości, czyli czymś negatywnym..). Rodzice odsuwają wszystkie trudne sytuacje sprzed dziecięcego nosa a potem dziwią się, że wychowali totalnie niezaradnego życiowo, nieodpowiedzialnego i rozwydrzonego  do granic możliwości potomka..

Drodzy rodzice – nie przeżyjecie życia za własne dziecko, musicie dać mu szansę na zdobycie doświadczenia. Maluch musi poznać, żeby zrozumieć. Każdy siniak, potknięcie, kopniak, upadek, każda reprymenda, kara, pochwała, również samodzielna inwencja – to wszystko pomoże Waszemu dziecku. Należy znaleźć złoty środek w wychowaniu – ani chodzić za dzieckiem krok w krok ani pozwolić mu biec przed siebie i wpaść pod przejeżdżający samochód.. Przypomnijcie sobie jak Was denerwowały ograniczenia i rodzicielska nadopiekuńczość a potem wyobraźcie sobie jak czuje się Wasze dziecko.

 

sobota, 20 sierpnia 2011, merka1986

Polecane wpisy

Komentarze
2011/08/20 23:17:06
zgadzam się w 100% z tym co napisałaś.
Dodam tylko, że rodzice podsuwają dzieciom laptopy, konsole, komórki, etc i to one "wychowuja dzieci" . Bo przeciez łatwiej opiekować się dzieckiem gdy siedzi 12/24 przy grze czy internecie niż błaga Cie o przeczytanie książki czy wspólna zabawę...

Ale to tez temat na kolejna dyskusję ;)
Pozdro.
-
only-roxxana
2011/08/21 15:59:07
Zgadzam się! Co prawda mam tylko 21 lat i nie mam swoich dzieci, ale gdy widzę te rozkapryszone dzieci "wychowywane bezstresowo" to ...
Takie dzieci nie poradzą sobie w przyszłości, gdy rodziców już przy nich nie będzie. Takie moje zdanie na ten temat.
-
Gość: , *.kormoran-net.pl
2011/08/22 09:55:47
Widzę, że potrafisz pisać na wiele różnorodnych tematów. Uważam, że Twoje spostrzeżenia sa bardzo trafione, może rodzicom się już po prostu nie chce zamować dziećmi tak jak należy?
-
gru2sia
2011/09/11 00:22:48
Bo teraz dzieci się hoduje zamiast wychowywać. Najpierw sobie jedno z drugim zrobi dziecko w przekonaniu, że to takie małe słodkie stworzonko w różowych śpioszkach. Nie myślą o tym, że posiadanie dzieci to decyzja na całe życie, że one rosną i nie są naszą własnością i maskotką, która jak się zachowuje tak jak chcemy jest ok, a jak nie, to mamy je w dupie albo zwalamy na innych [raz czy dwa babcia takiego delikwenta mówiła mu, żeby nie biegał/darł ryja/pstrykał światłem w korytarzu w przychodni, "bo pani będzie zła!", tą panią oczywiście byłam ja]. Nie podoba mi się robienie sobie dzieci w przekonaniu, że to w przyszłości będzie nasz osobisty niewolnik. Najpierw pozwala się maluchowi robić wszystko, a jak podrośnie nagle ma robić to, co rodzice od niego chcą, co od niego chce szkoła, a ten nie wie, o co biega - przecież zawsze to on był panem sytuacji, był w centrum, był kapitanem, rządził wszystkimi, wszystkim, wszędzie..
O mnie - magister nauk politycznych; otwarta na świat i ludzi aczkolwiek wątpiąca, pytająca i negująca; sarkastyczna krytykantka (trzeba mieć niezłą dykcję, żeby to właściwie wymówić); początkująca optymistka i realizatorka marzeń - od niedawna właścicielka własnej firmy - no tak już jakoś mam ;)
MASZ PYTANIE, SUGESTIĘ ALBO PROPOZYCJĘ PRACY DLA MNIE - PISZ! szklankadopolowypelna@poczta.fm :)

Popieram Internet Bez Chamstwa

OCEŃ TEGO BLOGA
JEST ŚWIETNY
JEST BARDZO DOBRY
JEST DOBRY
JEST PRZECIĘTNY
NIE PODOBA MI SIĘ
JEST BEZNADZIEJNY


MOJE SONDY
Najlepsze Blogi