|
Blog > Komentarze do wpisu
Jak klienta traktować się nie powinno..Czyli moje perypetie z dostawcą usługi internetowej..
Firmę, z którą podpisałam umowę, nazwijmy ją - czapla-net, prowadzi pewien pan, nazwijmy go - Tomek K. Polecono mi jego usługę z uwagi na niemożność podłączenia stałego łącza internetowego w kamienicy, w której wynajmuję mieszkanie. Najpierw dodzwonienie się do ów pana graniczyło z cudem, jednak jak już się udało, byłam mile zaskoczona, gdyż dostałam 2 miesiące internetu za darmo, ale to były jednak dobre złego początki.. Wcześniej w tym mieszkaniu, inny lokator korzystał z tej usługi. Doszły mnie słuchy, że coś majstrował przy modemie i przy okazji zabrał ze sobą zasilacz przy wyprowadzce.. Musiałam zapłacić za nowy, ale pan Tomek raz, dwa podłączył internet i zrekompensował mi zawód spowodowany tym znikniętym zasilaczem. Minął czas darmochy, już byłam szczerze mówiąc zmęczona internetem którego właściwie nie – wiecie kosmiczna prędkość rzędu 0,2 Mb i niedostępność połączenia przez 70% doby.. Doprosiłam się podłączenia właściwej usługi, wybrałam megawypasiony pakiet – jedyne 38 złotych za 1 Mb. Pojawił się kurier z umową, którą podpisałam.. a pana Tomka ani śladu. Dzwonię i mu tłumaczę, że przecież umowa już dawno podpisana a ja sama sobie interentu nie podłączę, bo on jest dostawcą. W końcu pojawił się po dwóch tygodniach a ja zapłaciłam tylko połowę kwoty. Pan ładnie wszystko skonfigurował - śmigało, poszedł więc..a ja naiwna myślałam, że to koniec nerwów.. Nie minęło kilka godzin a internet wcięło.. Myślę sobie, że może pan coś tam majstruje u siebie, z resztą mówił, że może przez jakiś czas działać nieprawidłowo, zanim się rzekomo skonfiguruje tak na tip top. Czekałam tydzień, w końcu zadzwoniłam – pan niby coś telepatycznie poprzestawiał i miało być dobrze. Nadal nie było, mijały dni, dzwoniłam praktycznie codziennie, w końcu pan się zjawił w mieszkaniu i przestawił antenę (przekręcił o 180%), bo to internet radiowy. Oświadczył, że właśnie w tym tkwił problem i teraz już wszystko się zmieni – oczywiście po czasie, bo musi się znowu skonfigurować.. Mijały dni, zmian nie było – internet działał słabo, przez część doby nie było go wcale, chociaż nie powiem, że nie było przebłysków prawidłowości. Mimo wszystko nadal dzwoniłam, prosiłam o serwis, pan mi kazał zgłosić usterkę drogą mejlową. Ale proszę pana – tłumaczę, ja nie mam internetu, jak mam niby to zgłosić mejlem? No dobrze – odparł, on to zgłosi. Potem było znowu czekanie, dzwonienie, pisanie sms-ów, pan nawet rozłączał połączenie, gdy do niego przekręcałam, pewnie już kojarzył mój numer.. ;/ Zdecydowałam, że nie będę płacić za usługę, której nie otrzymuję. Dodzwoniłam się do pana Tomka, oświadczyłam mu, że płacić nie będę dopóki nikt nie sprawdzi u mnie w domu czy wszystko gra tak jak grać powinno. Przecież to śmieszne, że mam płacić za mega szybki internet, podczas gdy przeciętna prędkość wynosiła jedną czwartą, o ile w ogóle był sygnał.. Pan Tomek był jak zwykle sceptyczny i olewczy. Niby coś tam znowu sprawdził telepatycznie i obiecał, że ktoś z serwisu się pojawi. Trzy dni z domu nie wychodziłyśmy, żeby przypadkiem nie minąć się z panem serwisantem. Kolejne telefony na nic się zdały. W końcu napisałam mejla do firmy wykorzystując chwilową poprawę prędkości łącza i załączyłam tygodniowy pomiar prędkości łącza. Po raz kolejny oświadczyłam, że nie będę płacić za coś, czego de facto nie otrzymuję. Miła pani poprosiła o mój numer telefonu i oświadczyła, że skargę przyjęto. Minął miesiąc, nikt nie zadzwonił, nikt nie napisał, dostaję tylko kolejne powiadomienia o niezapłaconych fakturach.. W końcu zdecydowałam się na desperacki krok – zostawiłam wiadomość na fanpejdżu strony. Dziś otrzymałam telefon. Pan Tomek był bardzo niemiły, zaczął mi zarzucać, że pewnie kombinuję jak studenci, którzy długo nie płacą a potem wymyślają, że internetu nie mieli. Mówię panu miłym tonem, że rozmawialiśmy chyba kilkadziesiąt razy i dobrze wiedział jak wygląda sytuacja, bo to nie stało się teraz a trwa od początku. Pan się rozłączył i znów telepatycznie sprawdzał łącze, poświęcił na to całą godzinę. Oddzwonił, stwierdził, że wszystko jes dobrze i mam zapłacić zaległość, bo on nie przyjmie skargi dopóki nie zapłacę. Poza tym jest w posiadaniu trzech notatek sporządzonych przez serwisantów, którzy rzekomo wszystko sprawdzili i ja nie mam już się o co czepiać.. No i jeśli nie zapłacę do połowy lutego (zaległości za 5 miesięcy), to on zerwie ze mną umowę. No i ogólnie strzelił focha z przytupem. :/
Sama również prowadzę firmę i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której tak olewczo odnoszę się do klienta. A może to ze mną coś jest nie tak?? Ogólnie firma ma dobrą renomę, czytałam wiele opinii na ich temat, oczywiście musiało paść na mnie jeśli chodzi o wyjątek.. piątek, 10 lutego 2012, merka1986
Komentarze
2012/02/20 00:12:49
Właśnie chodzi o to, że odbiorcy usługi nie mają żadnych praw a dostawca nie ma obowiązku się natrudzić by klient był zadowolony. To takie olewanie i zbywanie ludzi ;/ Zapłaciłam zaległość, dostawca nie zadzwonił, nie napisał, nie pojawił się.. Nie chce mi się już z nim gadać;/ Teoretycznie mógł zerwać umowę, bo nie płaciłam należności. A udowodnić bym mogła, regularnie mierzyłam prędkość łącza, ale wiem, że i tak nie miałabym szans w sądzie.. Ogólnie z tym internetem w Polsce to dość kiepściutko jest..
Gość: , 89.22.194.5*
2012/03/09 08:26:10
Popełniłaś błąd za błędem :( Jak Cię poda do KRD to zablokuje ci możliwość kredytową i d..a .
Gość: , 89.22.194.5*
2012/03/14 08:24:10
To dobry ruch. TERAZ dopiero możesz reklamować usługę i dochodzić ew. rabatów zniżek. Przede wszystkim zerwij tą umowę !
|
|
Przydałby się kolega lub koleżanka po prawie. Tylko czy dałoby się odnaleźć dowód tego, że internet nie działał?
Ja mam za to inny problem. Na stancji, którą wynajmuje "mobilny" internet prawie w ogóle nie ma sygnału. I nic nie zrobię, bo nie rozchodzi się o jakość usługi tylko o złą lokalizację ;/ Weź tu się teraz przeprowadzaj "bo internet nie działa" ;p