Poczucie humoru, szczypta sarkazmu i konkretna dawka optymizmu - oto ma recepta na zachowanie higieny ciała i umysłu!
Blog > Komentarze do wpisu

Czy Bóg istnieje?

Dla mnie i wielu podobnych do mnie poszukiwaczy jest to pytanie abstrakcyjne, retoryczne i zasadnicze zarazem. Nie opowiadam się po stronie religijnych fanatyków, nie stoję również po przeciwnej stronie barykady i nie wmawiam na siłę, że Boga nie ma (choć wielu czytelników ma takie przekonania). Nie kupuję chrześcijańskiej wizji osobliwego Boga, jednocześnie nie należę do grupy super-sceptyków i racjonalistów.

Wydaje mi się, że rozpoczynając rozważania na temat Boga, należy rozpatrywać problem szeroko, nie ograniczając się do znanych nam katolickich dogmatów. „Antropomorficzne wyobrażenie Boga – potężnego, starego mężczyzny falującą białą brodą i krzaczastymi brwiami, unoszącego się mgliście w bardzo realistycznym niebie” zupełnie mi nie leży, że tak to ujmę.

Dla mnie Bóg to źródło, przyczyna, super inteligencja, ład, wszechobecna intuicja, jedność. „Nieważne jak nazwiemy tę moc, jest ona wszędzie” (John G. Fuller, „Edgar Cayce odpowiada na 10 najważniejszych pytań”). Bogiem nazwałabym siłę, która pozwala nam się rozwijać, wewnętrzną wiarę we własne siły, dobro wypływające z głębi. Wszystkie pozytywne i budujące emocje, które w sobie nosimy mają dla mnie znamiona boskości.

Na mojej ścieżce duchowego rozwoju natknęłam się na książkę o Edgarze Cayce (tak zwanym Śpiącym Proroku). Mądrość tego człowieka do mnie przemawia. Zacytuję fragment książki Johna G. Fullera „Edgar Cayce odpowiada na 10 najważniejszych pytań":

Pytanie:

„Czy modląc się mam myśleć o Bogu jako bezosobowej sile lub energii obecnej wszędzie, czy też jako umyśle, który mnie słucha, jest świadomy każdej jednostki na ziemi i zna potrzeby nas wszystkich?"

Odpowiedź:

„I jedno i drugie! Albowiem Bóg jest zarówno energią w swej materialnej manifestacji, jak i Nieskończonością, która ma świadomość. I kiedy dostrajasz swą własną świadomość do Boga, jego obecność wewnątrz świadczy również o obecności na zewnątrz (…) Cayce odwołuje się tu do pragnienia Jezusa, abyśmy dostroili się do Twórczej Siły wewnątrz nas (…) Kiedy spoglądamy w nieskończoność przestrzeni i czasu uświadamiamy sobie, że istnieje tam siła, która świadoma jest potrzeb, i istnieje tam wolna wola, wybór dany duszom ludzkim. Możemy użyć go tak, że staniemy się jednym, ale możemy także zwrócić się ku własnej słabości"



Nie cierpię stereotypów, konserwatywnych dogmatów, autorytetów, przymusu, głupoty, egoizmu, sceptycyzmu i zacofania. Zostałam wychowana w tradycji rzymskokatolickiej, jednak już jako dziecko bałam się Boga, którego nakazano mi kochać. To była miłość toksyczna, oparta na przymusie i strachu. Dziś uważam naukę Kościoła Katolickiego za agresywną, pełną kłamstw, manipulacji i szkodliwą dla człowieka, w pewnym sensie uwłaczającą jego godności.


Boga postrzegam jako dobro i miłość w czystej postaci, jak więc może do mnie przemawiać wizja tyrana, który nieustannie karze człowieka za nieposłuszeństwo? Jak mogę być częścią wspólnoty niewolników, którzy boją się wzrastać i żyć w pokoju i jedności z innymi, gdyż może ich za to pokarać Bóg? Być może Biblia zawiera wiele cennych wskazówek, jednak są one interpretowane przez Kościół w taki sposób, który powoduje drżenie serce z powodu obaw a nie radości. Według mnie rzymskokatolicka doktryna jest tak zakłamana i przesiąknięta złem, że serce mi pęka jak widzę ludzi, którzy poświęcają swoje życie i siebie w imię trwania instytucji, która przez lata zrobiła więcej złego niż dobrego.

Na świecie w ciągu tysiącleci pojawiało się wielu proroków i mesjaszy. Nauka Jezusa czy Buddy może być cenna i budująca, o ile nie zostanie zmodyfikowana i wykorzystana w celu zmanipulowania i zastraszenia innych. Jestem otwarta na różnorodne filozofie, przede wszystkim te pozytywne, oparte na tolerancji, pokoju i szacunku dla drugiej istoty. Z pewnością Bóg, w którego ja wierzę nie jest tym zmanierowanym staruszkiem, który gnębi swoje dzieci, mimo że tak bardzo je kocha. Mój Bóg istnieje, dostrzegam go każdego dnia w uśmiechu drugiego człowieka, patrząc na niezwykłość tego świata i nie dowierzając, że to wszystko jest wciąż jednością w swojej różnorodności.



Moją modlitwą nie jest wyklepywanie pustych regułek, za które mnie kiedyś (rzekomo) rozliczy srogi ojciec, któremu powinnam być wdzięczna za to, że w ogóle tu jestem. Dla mnie modlitwa to radość, optymizm, pomoc drugiej osobie, wdzięczność, że mam szansę być tu  teraz, odczuwać, postrzegać. Biorę na klatę co mi los przynosi i staram się tego nie spieprzyć! Moją religią jest optymizm a mój Bóg istnieje i każdego dnia wspiera mnie w tym, aby nie przejść na ciemną, pesymistyczną stronę mocy!

„Każdy z nas ponosi odpowiedzialność za każdą wojnę, gdyż sami jesteśmy agresywni, egoistyczni, przepojeni szowinizmem, ideologiami i uprzedzeniami. To wszystko nas dzieli. Stanowimy cząstkę tego potwornego społeczeństwa wraz z jego wojnami, podziałami, szpetotą, brutalnością i zazdrością, ponieważ przyczyniamy się do tego wszystkiego naszym codziennym życiem. Dopiero wtedy zaczniemy działać, gdy zdamy sobie sprawę - i to nie rozumowo, ale naprawdę, tak jak rozpoznajemy, że jesteśmy głodni lub że cierpimy z powodu bólu - iż jesteśmy odpowiedzialni za cały istniejący chaos, za wszelką nędzę całego świata (…) Tak zwani przywódcy duchowi, którzy rzekomo rozumieją te sprawy lepiej od nas, mówią nam to, starając się wcisnąć nas w nowy schemat i podług niego ukształtować (…) Niedaleko nas to zaprowadziło. Widzicie więc, że nie możecie się na nikim oprzeć. Nie ma przewodnika, nie ma nauczyciela, nie ma autorytetu. Jesteście tylko wy - wasz stosunek do innych ludzi i do świata - poza tym nie ma nic. Zrozumienie tego albo wywoła w was wielką rozpacz, z której zrodzi się cynizm i rozgoryczenie, albo też spoglądając prosto w twarz rzeczywistości, ujrzycie, że nikt inny, tylko wy jesteście odpowiedzialni za świat, za siebie samych, za to, co myślicie, co czujecie i co robicie. Zniknie wtedy wszelkie litowanie się nad sobą. Zazwyczaj bowiem dobrze się czujemy, mogąc zrzucić winę na innych ludzi, a jest to tylko forma litowania się nad sobą samym. Czy potrafimy więc, wy i ja, dokonać w sobie - bez jakiegokolwiek zewnętrznego wpływu, bez przekonywania, bez strachu przed karą - dokonać w samej treści naszej istoty całkowitej rewolucji, przeobrażenia, tak abyśmy już nie byli brutalni, gwałtowni, współzawodniczący, niespokojni, lękliwi, zazdrośni, zawistni, ale byśmy byli wolni od przejawów swej natury zbudowanej przez zepsute społeczeństwo, w którym toczy się nasze codzienne życie?” (Jiddu Krishnamurti  „Wolność od znanego”)

czwartek, 28 lutego 2013, merka1986
Tagi: Bóg

Polecane wpisy

Komentarze
boleklodz
2013/03/02 13:07:10
Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości.
-
Gość: Twardowski, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/03/02 18:10:42
Też mam podobne zdanie w temacie, chociaż nie całkowicie. Nie lubię wszelkich ekstremizmów i usprawiedliwiania swojaków tylko dlatego, że są tego samego wyzania itp.
Wszechświat jest przez nas całkowicie niepoznany, chociaż wydaje się nam, że znamy go już prawie całkowicie.
Osobiście przestałem się już bawić w teologizowanie, gdyż pewni ludzie są niereformowalni i dyskusje o takich sprawach do niczego nie prowadzą, oprócz kłótni.
Dobrze, że blog istnieje nadal.
-
Gość: nowa, *.lds-bng-011.adsl.virginmedia.net
2013/04/05 16:01:31
zapraszam na bloga temat wiara!
www.mylifeandmyfaith8.blogspot.co.uk
-
Gość: Twardowski, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/04/06 04:47:53
Fundamentaliści się objawili... :)))
-
2013/04/11 20:26:08
Właśnie gdzie ten Bóg :). Formularze pit 37 przytłaczają moje biurko, a kolejnych końca nie widać. Przydałby się tutaj palec Boga i mógłby sprawić żeby te wszystkie papiery zniknęły.
-
Gość: gość, *.zamosc.mm.pl
2013/07/07 19:45:01
Aby wypowiadać się na temat Boga trzeba coś o nim wiedzieć, nie powinieneś pisać o Nim takich rzeczy które są bzdura np. to ze Bóg karze za nieposłuszeństwo, to po prostu bzdurao bo to ludzie biorą odpowiedzialność za swoje czyny, to tak jak byś wiedział ze kuchenka jest gorąca a jednak jej dotkniesz i co powiesz wtedy ze Bóg Cię karze ? nie! tak wiec zamiast oceniać i mówić nieprawdę powinieneś bardziej poznać Boga i dowiedzieć się jaki On jest.
-
2013/11/20 16:34:45
:)
O mnie - magister nauk politycznych; otwarta na świat i ludzi aczkolwiek wątpiąca, pytająca i negująca; sarkastyczna krytykantka (trzeba mieć niezłą dykcję, żeby to właściwie wymówić); początkująca optymistka i realizatorka marzeń - od niedawna właścicielka własnej firmy - no tak już jakoś mam ;)
MASZ PYTANIE, SUGESTIĘ ALBO PROPOZYCJĘ PRACY DLA MNIE - PISZ! szklankadopolowypelna@poczta.fm :)

Popieram Internet Bez Chamstwa

OCEŃ TEGO BLOGA
JEST ŚWIETNY
JEST BARDZO DOBRY
JEST DOBRY
JEST PRZECIĘTNY
NIE PODOBA MI SIĘ
JEST BEZNADZIEJNY


MOJE SONDY
Najlepsze Blogi